Moje rysowanie

Cała przygoda z rysunkiem zaczynała się dość mozolnie i niepozornie. Będąc dzieckiem mazałem różne rzeczy na małych kartkach czy ołówkiem, czy kredkami. Głównie byli to superbohaterowie z komiksów i kreskówek. Później doszły do tego postacie z amigowych gier. Dopiero gdy zapragnąłem robić gry, zacząłem rysować własne potworki i stwory. Równolegle zapisywałem kartki w zeszytach szkolnych obrazkami i małymi dudlami.

Gdy skończyłem osiemnaście lat powstały moje pierwsze rysunki na kartkach z bloków rysunkowych. Początkowo rysowane tylko ołówkiem i kredkami. (Tutaj pozdrawiam Pl3bana i Morgana, z którymi chciałem wtedy rozpocząć podróż z tworzeniem gier różnego typu. To była cudowna przygoda, której nigdy nie zapomnę.) Później spróbowałem poprawić rysunki piórem i tak pozostało już do dzisiaj. Przez następne lata powstały setki rysunków, lepszych i gorszych, rysowane dla kogoś, dla siebie czy dla zabawy. Niestety co za dużo to niezdrowo i gdy w szufladzie brakowało miejsca, a moja pamięć ciągle powracała do tego co zrobiłem, dostałem takiej blokady, że nie byłem w stanie narysować prostego ludka. Wtedy pozbyłem się wszystkich rysunków, w ten czy inny sposób i po półrocznej przerwie wszystko wróciło do normy. Jedno jest pewne, człowiek nie jest i nie powinien być magazynem pamięci.

A przygoda z rysunkiem ciągnie się dalej. Grzegorz Rosiński jest nadal moim wzorcem do naśladowania, manga dawno mnie już opuściła, a głowa po latach treningu stała się lekka i swobodna. Z każdym rokiem rysowanie staje się prostsze. Teraz staram się wracać ciągle do punktu wyjścia i sposobu rysowania, od którego zaczynałem. Prostego jeśli nie banalnego, bez ukierunkowania i skierowanego ku wielkiemu nigdzie. Dawanie sobie czy innym tej przyjemności w formie rysunków, nie jest już dla mnie najważniejsze. Rysowanie jest dla mnie jak czytanie. Przez strumień słów do końca, niekoniecznie ze zrozumieniem. Rysownik powinien być przede wszystkim wolny i basta,

OldFlash.